Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
  • Drukuj

 

Miasteczko duchów czyli o mniej znanych miejscach w Meksyku.

Zanim przejdziemy do meritum sprawy musimy uruchomić wyobraźnie. Jesteśmy wysoko w górach. Dookoła niewysokich budynków i kościoła w stylu kolonialnym nad nami górują wysokie pasma górskie. Jest cicho i spokojnie tak jak czasem bywa latem, kiedy dzień się kończy i słońce chyli się ku zachodowi. Ciszy nie burzy żaden dźwięk. Stoimy po środku miasteczka, którego jedynymi mieszkańcami są duchy. Gdzieś na końcu świata całkiem sami. Nie ma teraźniejszości jedynie przeszłość. I ogarnia nas wtedy takie dziwne uczucie, które trudno określić jednym słowem. Ciekawość wymieszana ze smutkiem, osamotnieniem, niekiedy strachem i bliżej nieokreślona tęsknota. Niektórzy ludzie pokonują setki kilometrów by znaleźć się w takich miejscach i poczuć to dziwne doznanie jakie nawiedza nas, gdy znajdziemy się w miejscu, które niegdyś ludne i gwarne, pełne życia teraz stoi dziwnie puste. Bez ludzkich głosów, śmiechu i zabawy. Opuszczone miejsca znajdziemy na całym świecie. Nieco rzadsze są opuszczone miasteczka, które dostały drugą szansę.

 

realdeckrata

 

Aby dostać się do tego szczególnego miejsca musimy najpierw udać się do stanu San Luis Potosi. Następnie udać się do miasta Metehuala. Wstępu do miasta chroni blisko 3 km tunel wysoko w górach, który trzeba pokonać. Samo miasteczko leży na wysokości 2750m n.p.m. i otoczone jest górami wchodzącymi w skład pasma Sierra Madre Oriental. Real de Catorce bo o tym miejscu mowa było niegdyś górniczym miasteczkiem założonym około roku 1803, kiedy w Meksyku panował bum na wydobycie srebra. W owym okresie powstawało wiele miasteczek, których rytmrealdecbrama narodzin i śmierci był odmierzany surowcem występującym nieopodal. Niektóre z nich przetrwały i nie zostały opuszczone mimo wyczerpania surowców. Rozrosły się i z niewielkich miasteczek przeistoczyły się w wielkie metropolie. Inne umierały tak szybko jak się rodziły. Ludzie przybywali po lepsze życie i prace i odchodzili, kiedy tych możliwości zabrakło. Nie inaczej było z Real de Catorce. Kiedy srebro z okolicznych gór wyczerpało się okolicznie mieszkańcy zaczęli porzucać swoje domostwa udając się w inne rejony z nadzieją na lepsze jutro. Po ulicach spacerowało coraz mniej ludzi, okoliczni sklepikarze zmuszeni byli zamknąć swoje interesy ponieważ nie było już komu kupować towarów. Aż w końcu i oni postanowili, że opuszczą Real de Catorce, które z każdym miesiącem coraz bardziej przypominało miasto duchów. W pewnym okresie około 1901 roku miasto zostało prawie całkowicie opuszczone. Nie zostało jednak zapomniane, głównie dzięki kościołowi poświęconemu kultowi Św. Franciszka, do którego niektórzy nadal pielgrzymowali. Od początku XX wieku miasteczko niewiele się zmieniło. Niektóre fasady mogą być nowe ale klimat pozostał dlatego obecnie Real de Catorce jest idealnym i przede wszystkim prawdziwym planem zdjęciowym. Uliczkami tego właśnie miasteczka spacerował Brad Pitt i Julia Roberts podczas kręcenia filmu „Mexicana”. I w ten oto sposób miasteczko duchów zyskało drugą szansę. Miejsce o tak niepowtarzalnym uroku i klimacie zostało docenione przez Meksyk umieszczeniem go na szlaku „Magicznych miasteczek”, które porozrzucane są po całym kraju. Gdyby ktoś przebywał w północno-centralnym Meksyku i chciał przenieść się w czasie Real de Catorce jest idealnym do tego miejscem. Zapraszamy.

 Kasia Huminiak-Kozlowska

 

Share Button